piątek, 18 września 2015

Rozdział 2

Otworzyłam szeroko oczy i otarłam pokre od łez polszcki.
Gdzieś już to słyszałam, ale nie pamiętam gdzie, odwrócilam się w strone tajemniczego głosu i ujrzałam białowłosego chłopaka o interesującym stroju jakby z epoki wiktoriańskiej, którą kocham i cheterochromi.
-Lysander- przedstawił się.
Zapatzrylam się w niego jak w obrazek, ale po chwili uświadomiłam sobie, że gapie się na niego jak głupia.
- Isabella, dla przyjaciół Isi- wyciągnęłam rękę, ale on zamiast przywidać się tak jak wsumie wszyscy, których znałam czyli wyciągnięciem ręki, ujął ją delikatnie uniusł do swojej twarzy i zlożył na niej pocałunek.
Zaimponowal mi nie npowoem, mam słabość do takich manier...
- Masz bardzo.... ładne.....  oczy- zaczęłam wpatrywać się w jego oczy, a po chwili zorientowałam się jaką głupote palnęłam nowopoznanemu chlopakowi
- Dzienkuję, twoje również są bardzo interesujące, ale lepiej wyglądają gdy nie są całe załzawione.
- ...eeee, znaczy się... Chciałam powiedzieć... Że ten no.... Właśnie ....., zaraz co? - To hyba pierwszy raz gdy ktoś mnie skomplemętował, czulam jak policzki mi różowieją...
- Masz bardzo interesujące oczg- Powtórzył z uśmieche
-Dziękuję, niestety ja .... Tak nie sądze...- prosze nie pytaj, prosze nie....
-A czemusz to?- otworzył oczy ze zdumienia
- Ponieważ są takie jak moich rodziców, a.... Nienawidze ich......
Lysander chcial o coś zapytal, ale nagke podbiegła do nas jakaś dziewczyna o bialych wlosach
- Ojjjjjjjj!!!! Lysiuuuuuu, Lysiuuuuuuuu  musisz isć ze mną na zakupy- krzyczała z daleka, hyba mnie nie widziała
- juz ide ide - Na twarzy różnookiego pojawil się grymas
 - Do zobaczenia- uśmiechął się przyjaźnie
-Miłego dnia- pomachałamm mu na pożegnanie i ruszylam w strone sali.  Teraz muzyka w sali 105 hmmmm tylko gdzie ta sala moze być....
- Aaaaaa!!!- pisnęła jakaś dziewczyna wpadając na mnoe.
- Ups... Przepraszam nie zauważyłam cię przykro mi- super już pierwszego dnja sobie grabie
- Ej ty weź uważaj jak chodzisz !!-krzyknęla na caly korytaż wstała, szturchn3la mnie i poszła przed siebie, nawet nie wiem jakim cudem znalazłam soę pod salą 105.
Weszlam do niej i zajęłam swoje miejsce jak zwykle w ostatnim żędzie.

 Lekcja się zaczęła i jakaś babka paplala coś o jakiś nutach o rytmie i o tym co to jest muzyka i wgl.... W każdym razie same nudyyyy, gdy naglde dpstalam kulką papieru w glowe...
Odwrócilam się ale nie zauważyłam nikogo kto patrzyl by się w moja strone więc odwinęłam papier i zaczęlam czytać
,, Cześć gwiazdeczko, 2 lawki za toba siedzi przystojniak z którym się umówisz prawda???
                         Ten lrzystojniak to ja"
Odwrócilam się i spostrzegłam jakieś czerwone kłaki, które od razu skokarzyły mi się z wiewiórką.. Nie mam pojęcia czemu...
 Odpisałam:
 ,,Niestety nie widze nikogo przystojnego, ponieważ dwie ławki dalej siedzi jakiaś przerośnięta ruda małpa" :-)  😘
  Odrzucilam karteczkę i zaraz znów ją odzyskałam
,, kogo nazywasz rudą małpą gwiazdeczko, przyjrzyj się dobrze jaki jestem piękny"
Strasznie miałam ochotę się śmieć, ale nie chcialam zwracać na siebie uwagi więc się powstrzymałam i zaczęlam pisać
,,piękny jak księżniczka woęc będę wołać na ciebie ksi3żniczka. Pasuję ci. Podoba ci się prawda?"
Odrzucilam karteczkę, a czerwonowłosy wybuchł niepochamowanym śmiechem i odrzucił mi karteczkę
,,och a więc jednak jestem piękny skoro ci się tak podobam to umówimy się u mnie i pokarze ci jaką niegrzeczną księżniczką potrafie być"
  Niezdążyłam odpisać nieznajomemu ponieważ zadzwonił dzwonek i wszyscy zaczęli zbierać się do wyjścia.
 Zrobilam to samo, ale nagle poczulam czyjąś rękę, która zaciągnęla mnie na dziedziniec.
- ty nowa, odpierdol soę od Kastiela bo jak nie to pożalujesz !!!! - zaczęla kdzyczeć blondynka, na którą wpadlam na korytarzu
-Ale... Ja nie wiem o ki ty mówisz...- może to ta rudowlosa księżniczka
- Jak to nie wiesz on jest mój!!!!-zaczęla piszczeć i uderzyła mnie poęścią w brzucha ja upadlam i uderzylam glową o o ściane tak, że obraz zaczął mi się rozmazywać...
 Lstatnie co mapiętam to jakąś kłutnie a potem ciemność......







Dzienkuję za uwagę strasznie przepraszam za wszelkie błędy gdyż pisałam na
Telefonie niestety z tego powodu, że chora leże w szpitalu  :-\


 


wtorek, 1 września 2015

Rozdział 1


Otworzyłam leniwie powieki i spojrzałam na zegarek 6:50...
Hmmmmm poleże jeszcze 10 minutek lekcje dopiero o 8:00
Opadłam Bezwładnie na posuszkę, okryłam si cieplutką kolderka... I usnęłam.









                                 

                                             ++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

Ups... Hyba troszeczke mi się przysnęło, otworzyłam leniwie powieki i od niechcenia chwycilam telefon, na którym widniała godzina 7:30
 Zaraz co już w pół do ósmej!!!
 Przecież niewyrobie się do szkoły! Wstalam i pobiegłam do kuchni zaparzyć kawy przy okazji czesząc swoje bląd włosy, w które wpielam szarego kwiatka tak aby trzymał on moją grzywkę. Wypilam kawę i pobieglam wyszorować zęby, nie ma takiej opcji żebym wyszla z domu bez mycia ząbków pomyślałam, po porannej toalecie podeszlam do szafy i wyciągnęłam z niej :
~ Granatowo-białą sukienke w stylu wiktoriańskim
~ Podkolanówki, które były w poziome paski w tych samych kolorach

 Nastęnie chwyciłam torbę, w której miałam książki oraz nowy plan lekcji, który załatwila mi ciocia i czmuknęłam do przedpokoju zakladając biale trampki z myszką miki. Zamkmęłam za sobą drzwi.
 - czas zacząć nowe życie- westchnęlam.
 Do szkoły szłam w 10 minut więc naszczęście zdążyłam na pierwszą lekcje jaką była matematyka, której nienawidziłam.
Weszłam do klasy i chciałam od razu zająć swoje miejsce gdy nagle nauczycielka gestem dłonk kazała mi podejść do tablicy
- Jak już wiecie dziś do klasy przyszla nowa uczennica i teraz chciałabym aby opowiedziala nam coś o sobie- powiedziala pani Title (bo tak miała na nazwisko)
Ręce mi się zatrzęsły. Nerwowo przełknęłam ślinę wzięłm głeboki wdech i postanowiłam spełnić prośbe nauczycielki.
- Nazywam się Isabella Lormere i od dziś będę chodzić z wami do klasy... - powiedziałam starając się być pewna siebie
- Dobrze czy ktoś ma jakieś pytania do ....- nauczycielka zatrzymała się bo chyba zapomniała mojego imienia
- Isabelli - szepnęłam nerwowo
 - Isabelli- powtórzyła po mnie
 W klasie było cicho a ja czułam na sobie setki oczu, chciałam jak najszybciej usiąść w przydzielonym mi miejscu i coś narysować w swoim zeszycie.
 - A więc nikt?
Spojrzalam ukradkiem oka na klase gdy nagle jakiś chłopak o niebieskich włosach podniósł rękę
-Tak? - zapytałam
 -  Czemu przeniosłaś się do nszego liceum?
 Poczułam jak łzy zbierają mi się pod powiekami wziełam głeboki oddech
- Sprawy rodzinne -stwierdzilam i pośpiesznie podeszłam do ławki, która stała na końcu pod oknem, chłopak musiał zauważyć  moje łzy bo wymamrotał ciche ,,przepraszam" i usiadl z powrotem troche zmieszany.
 Nauczycielka zaczela coś gadać, ale jej nie słuchałam zaczęlam rysować w swoim gładkim zeszycie, narysowałam jakąś płaczącą dziewczyne.
-pewnie dlatego, że chce mi się płakać- pomyślalam i poczułam łze spływającą po moim policzku. Szybko ją otarłam i wzielam się za dalsze rysowanie, nawet nie uslyszałam dzwonka, ale zauważylam, że wszyscy się pakują więc ja też  postanowiłam to zronić wzięłam do ręki torbe i wyszlam na dziedziniec próbując znaleźć jakieś ciche i spokojne miejsce.
Podeszłam do jakiegoś drzewa i usiadlam za nim tak aby nikt mnie nie widział ...
 Zaczęlam sobie przypominać najgorsze momenty z mojego dotychczasowego życia, to jak tatasłowa bił i wyzywał bo nie chciałam mu dać pieniędzy na piwo, papierosy bądź narkotyki, pierwsza łza spłynęła mi po policzku, przpomnialam sobie też śmierć mamy i rozpłakalam się nadobre, ale po jakimś czasie się uspokoilam i powtórzylam sobie słowa, które często mówiłam tylko po to aby być silną.
- To co stracone nigdy nie powróci- wciąż czulam jak oczy mnie piekły i ostatnie łzy spływaly po moich policzkach gdy nagle poczułam na swoim ramieniu ciepłą dłoń i usłyszałam słowa
- może i nie powróci,  ale zawsze możesz starać się aby nie stracić innych ludzi- powiedział ciepły męski i spokojny glos.



Sukienka Isi:



Podkolanówki:




Trampki:







 wszelkie uwagi mile widziane :-)
Mam nadzieje, że się spodobało !
 ~Naoki-chan~



piątek, 21 sierpnia 2015

Prolog ❤

Cześć,  nazywam się Isabella Lormere i mam 16 lat. Przyjaciele mówią na mnie Isi. Jestem dosyć nieśmiala z powodu mojej heterochromi czyli różnobarwności tęczówek w moim przypadku prawe oko ma odcień zieleni, a lewe brązu. Mam jasną karnacje blond włosy oraz bladoróżowe usta.
Moja matka zmarła na raka jak miałam 6 lat i od tamtej pory ojciec stał się alkoholikiem z tego właśnie powodu musialam zmienić liceum oraz miejsce zamieszkania. Poprostu wyprowadziłam się od ojca gdy udeżył mnie po raz kolejny.
 Teraz opieke nade mną sprawuje ciocia, która mieszka kilka ulic dalej.
Zapisała mnie do jakiegoś liceum Słodziachne..... Słodkie... Jak to było ... A wlaśnie!
 Słodki Amoris, podobno bardzo ładne i jedno z najlepszych w mieście.
Teraz zaczynam od nowa mam nadzieje, że teraz wszystko się zmieni.





Dziękuję za uwagę, mam nadzieje, że jak na razie jest dobrze

czwartek, 20 sierpnia 2015

Witam! ❤

Hej!
 Jestem Naoki i na tym blogu będę pisać opowiadanie związene z grą słodki flirt
  jest to mój pierwszy blog więc nie obiecuje, że wszystko będzie idealne, a opowiadania będą super, ale napewno przyłoże się do pisania.  ❤
                                                                                                           Dziękuję!  ~Naoki~